11 czerwca w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie ma się odbyć tzw “Seminarium Bolońskie”. Seminarium poprowadzą tzw. “Eksperci Bolońscy” powołani przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Seminarium będzie składało się z dwóch sesji
-
Sesja I (09.00 – 13.45) – skierowana do pracowników uczelni;
-
Sesja II (13.45 – 16.00) – skierowana do studentów i młodzieży ponadgimnazjalnej
Akcja informacyjna odbędzie się w godzinach 13:00-14:00
ul. Pawia 55 (sala nr 305, II piętro)
11 czerwca – wykład Oskara Szwabowskiego o godz. 11:10.
Interdyscyplinarna Grupa Gender Studies z okazji 10-lecia swojej działalności zaprasza na konferencję:
Uniwersytet i Emancypacja. Wiedza jako działanie polityczne – działanie polityczne jako wiedza.
Lokalizacja:
Wrocław, Instytut Filologii Angielskiej, ul. Kuźnicza 22, s. 404
W środę 26 maja, w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego odbyło się spotkanie studentów z przedstawicielami Sekcji Edukacyjnej Związku Syndykalistów Polski. Spotkanie dotyczyło wdrażania tzw. „Procesu Bolońskiego” na polskich uczelniach i procesów komercjalizacji edukacji. Prezentacja była oparta na <a href=”http://cia.bzzz.net/wdrazanie_procesu_bolonskiego_w_polsce”>analizie ogólnych założeń procesu bolońskiego</a> wypracowanej przez ZSP. Opisano również szczegóły wdrażania Procesu Bolońskiego przez Ministerstwo Edukacji i poszczególne uczelnie.
Jak się okazało, studenci kojarzyli Proces Boloński jedynie z możliwością przenoszenia się z uczelni na uczelnię i zbieraniem punktów ECTS. Studenci nie znali planów dotyczących wprowadzenia przedstawicieli biznesu do rad administracyjnych i oddaniu w ich ręce kontroli nad programami nauczania i doborem personelu, oraz zmian polegających na likwidacji wydziałów, które nie są w stanie produkować instrumentalnej wiedzy i przynosić wymiernych zysków. Aktywiści z ZSP tłumaczyli, że wraz z likwidacją takich wydziałów, zniknie też obszar nauczania, w którym może się wykształcić krytyczne spojrzenie na proces instrumentalizacji wiedzy, który doprowadził do takiej właśnie sytuacji.
<!–break–>
Prezentacja rozwiązań wdrażanych już teraz przez Ministerstwo Edukacji była pokazana na tle hegemonocznej ideologii neoliberalnej i jej hasła „usługi publiczne jako firmy”. Ideologia ta oznacza całkowite podporządkowanie potrzeb społeczeństwa wymogom instytucji finansowych i logice zysku, kosztem jakości i dostępności tych usług.
Studentom została też zaprezentowana działalność pracownicza Związku Syndykalistów Polski.
Wykład o Procesie Bolońskim i o wolnościowej edukacji. 26 maja o 18.30 w Instytucie Kultury Polskiej UW, w sali nr 3. Wykład organizuje ZSP Sekcja Edukacyjna.
21 maja o godz. 12:30 – Wykład Oskara Szwabowskiego
Instytut Problemów Europejskich zaprasza do wzięcia udziału w konferencji “Ideologia, wiedza, władza. Społeczne i polityczne funkcje nauki oraz uniwersytetu”, która odbędzie się we Wrocławiu, w dniach 20-21 maja 2010.
Deregularyzacja świata pracy pod szyldem neoliberalizmu dotyka grupy zawodowej dotychczas uprzywilejowanej w kapitalizmie. Jednym z takich przejawów jest zmiana statusu młodych pracowników naukowych – przemiana asystenta w doktoranta, którego status na uczelni wciąż jest nie do końca jasny (ni student, ni pracownik). W kontekście zatrudnienia zmiana ta ma kolosalne skutki – i jako taka wpisuje się w ogólną walkę klasową prowadzoną przez elity finansowe przeciwko ludziom pracy.
Osoba podejmująca studia doktoranckie zostaje zobowiązana do wykowania z jednej strony pracy naukowej poprzez pisanie tekstów, udział w konferencjach, z drugiej pracy dydaktycznej. Obie prace wykonuje nieodpłatnie, czy też opłatą za jego działanie ma być dyplom, pozwalający następnie ubiegać się o niepewne zatrudnienie czy to w Akademii czy na Uniwersytecie. Odbywa więc niejako praktyki. Czteroletnie praktyki, bez składek, chociaż z ubezpieczeniem zdrowotnym, aby dostać dostęp do pewnych prac wymagających formalnego poświadczenia. Tym samym umożliwia to przeniesienie kosztów pracy na samego pracownika – pracodawca nie reprodukuje jego siły roboczej poprzez płace.
15 czerwca 2009, Ministerstwo Edukacji skierowało do uzgodnień międzyresortowych i tzw. „konsultacji społecznych” projekt o nazwie „Założenia do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki.” Według planów Ministerstwa, proponowane zmiany powinny zacząć obowiązywać przed rozpoczęciem roku akademickiego 2010/2011 i dlatego też zmiana ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz Ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki, a także niektórych innych ustaw ma zostać przepchnięta przez parlament tak, by weszła w życie najpóźniej w dniu 1 października 2010 r.
Podstawy ideologiczne
„Założenia do nowelizacji ustawy” są 80 stronicowym dokumentem, w którym zawarta jest ideologiczna wizja reformy szkolnictwa wyższego zgodnie z neoliberalnymi dogmatami nakreślonymi w tzw. „Procesie Bolońskim”. Podstawowy sens tej ideologii wyraził najtrafniej Juliusz Auleytner w swoim wyznaniu wiary opublikowanym w ekspertyzie pt. „Uczelnie przyszłości. Czy w Polsce?” przygotowanej na rzecz Komitetu Prognoz Polska 2000+ przy Prezydium PAN:
„Pożądanym kierunkiem w polityce państwa wobec uczelni wyższych jest przygotowanie menedżerów – ludzi umiejących nie tylko doraźnie zarządzać uczelnią. Chodzi o elitę ludzi potrafiących stawić czoła konkurencji zewnętrznej przy pomocy „przedsiębiorstwa” zwanego uczelnią. Uczelnia stała się „przedsiębiorstwem”, produkującym kapitał ludzki. W zakładzie tym obowiązuje rachunek ekonomiczny, kodeks pracy, prawo o szkolnictwie wyższym, badania lekarskie, przepisy bhp i szereg innych szczegółowych regulacji wymagających wiedzy nieakademickiej. Ten nowy model zarządzania nie zawsze idzie w parze z akademicką demokracją! Ta bowiem oparta jest przede wszystkim na argumencie naukowego autorytetu i doświadczeniu przeszłości. Tymczasem w zarządzaniu uczelnią potrzebne są decyzje wyprzedzające, umiejętność spojrzenia w przyszłość.”
11 i 12 marca 2010 roku ministrowie edukacji 46. krajów europejskich świętują w Wiedniu i Budapeszcie 10. rocznicę Procesu Bolońskiego. Z tego powodu odbył się wczoraj dzień protestów. Jak podkreślali aktywiści, cały ten proces ma u podstawy rozumienie edukacji jako jedynie produkcji siły roboczej pod dyktat rynku i korporacji, odzwierciedlając jedynie ich cele.
Demonstracja zaplanowana na g. 15.00 przemaszerowała przez centrum miasta. Wzięło w niej udział ponad 5000 osób, nie tylko z Austrii i Niemiec, ale także innych krajów. Silną obecność zaznaczyli m.in. Włosi. Główna część działań przeciwko szczytowi ministerialnemu zaczęła się, gdy demonstranci podzielili się zgodnie z planem na sześć osobnych bloków w celu zablokowania dojazdu oficjeli na szczyt. Policja nie panowała nad przebiegiem wypadków i w kilku miejscach udało się zablokować przejazd autobusów z ministrami i obsługą, a także samochody innych oficjeli. Policja w celu rozbicia blokad użyła gazu i pałek, ale to tylko spotęgowało chaos w mieście. Część ministrów została zablokowana w hotelu. Niektórzy protestujący zostali zatrzymani. Policja krążyła wokół uniwersytetu dokonując masowych kontroli. Ostatnia blokada została zdjęta ok. północy. Aktywiści wycofali się do kampusu uniwersyteckiego, gdzie świętowali udany dzień akcji.
Wczoraj na wydziale socjologii Uniwersytetu Warszawskiego miał miejsce wykład warszawskiej sekcji edukacyjnej ZSP na temat problematyki Procesu Bolońskiego. Dziesięć lat temu zostala podpisania Deklaracja Bolońska, polegająca na komercjalizacji studiów oraz przejęciu kontroli uczelni przez sektor prywatnych przedsiębiorców na terenie krajów wchodzących w skład Rady Europy, w tym Polski.
W tym samym czasie w Wiedniu oraz Budapeszcie mają miejsce anty-urodziny procesu Bolońskiego, w postaci wykładów, demonstracji oraz innych akcji ulicznych, mających wyrazić sprzeciw wobec wprowadzania Procesu Bolońskiego w życie, mimo ostrego sprzeciwu środowisk akademickich, wyrażanym przez masowe protesty trwające już od 10 lat na terenie krajów, które podpisały deklarację.
Przez cały wiek XX to robotnice i robotnicy zatrudnieni przy produkcji maszyn prowadzili strajki i przyczyniali się do przemian kapitalizmu. Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że przepowiednia marksowska nie spełniła się co do skali efektów tych walk (kapitalizm nie opuścił areny dziejów) niemniej jednak niejednokrotnie przyczyniły się one do poważnych zmian politycznych, bezpośrednio – przez kluczowe znaczenie w przewrotach politycznych w takich miejscach jak RPA, Korea Południowa czy kraje satelickie ZSRR, lub pośrednio zmuszając państwa do tworzenia przyjaźniejszego prawa dla pracowników.
Znaczenie przemysłu maszynowego w XX wieku brało się przede wszystkim z jego rentowności (spowodowanej wysokimi kosztami wejścia dla producentów, co sprzyjało oligopolom) i kluczowego znaczenia jego wytworów. Samochód osobowy był bodaj najważniejszym dobrem konsumpcyjnym w minionym stuleciu. Statki, pociągi, samoloty i samochody ciężarowe stanowiły zaś krwiobieg gospodarki. Jednocześnie przemysł ten stwarzał miliony miejsc pracy i przez sam ten fakt wywoływali gigantyczne przemiany społeczne, przemiany zaś zawsze sprzyjają niepokojom, a niepokoje walkom. Spadek znaczenia i ilości protestów w tych branżach jest związany ściśle ze wzrostem konkurencji i obniżeniem rentowności produkcji, co powoduje wycofywanie się z nich kapitału i spadek zatrudnienia oraz spadek znaczenia dla systemu.
Jeśli dziś jednym z priorytetów wszystkich krajów OECD jest stworzenie „gospodarki opartej na wiedzy” mówi to nam o ważnych przemianach nie tylko świata kapitału, ale również świata pracy, a co za tym idzie świata walk pracowniczych. Prawdopodobnie pierwszym poważnym kryzysem społecznym jaki miał swe źródło w przemyśle edukacyjnym (celowo używam tu słowa przemysł gdyż mniej więcej wtedy właśnie edukacja z rzemiosła stała się przemysłem) był kryzys maja 68 będący skutkiem powojennego boomu edukacyj-nego. Według Bourdieu powodem tego, że na barykadach w 68. stanęli głównie studenci i studentki nauk społecznych, był fakt że wśród nich znalazło się najwięcej osób o niespełnionych aspiracjach. Chodziło o dzieci właścicieli firm, profesorów i artystów, którym w warunkach zwiększonej konkurencji przy naborze nie udało się w pełni odzwierciedlić odziedziczonych kompetencji w randze dyplomu oraz dzieci klas średnich, dla których wprawdzie ukończenie jakiegokolwiek kursu uniwersyteckiego było awansem, lecz nie były w stanie wesprzeć dyplomu odziedziczonym kapitałem kulturowym, co skazywało ich na rolę wyrobników w nowych fabrykach symboli. To oni właśnie nawiązali taktyczny sojusz przeciwko zastanym barierom w dostępie do wymarzonych stanowisk. Dzieci z klas wyższych miały interes w tym sojuszu tylko dlatego, że pula stanowisk premiujących ich szlachectwo kulturowe była zbyt mała by je pomieścić, skazane więc były na rywalizację z dziećmi klas średnich o wyrobnicze stanowiska na podstawie identycznych dyplomów. Taka sytuacja sprawiała, że bardziej im się opłacało zanegować całą rywalizację i wspólnie stanąć na barykadzie. Warto jednak pamiętać, że miało to miejsce w zasadniczo innych warunkach niż obecne. Francuski boom edukacyjny odbywał się w państwie kompromisu klasowego, w którym różnice ekonomiczne nie wyznaczały tak dramatycznie szans edukacyjnych jak ma to miejsce we współczesnej Polsce.